Jedyny solowy album od Taco, którego da się słuchać na zapętleniu, a melodia w intro i outro to miód dla uszu.
Na moment wyjścia najsłabszy ze wszystkich 3 singli i moim zdaniem nie do końca na niego pasujący - taki trochę odpowiednik Levitate z Trench. Refren jest najmocniejszą częścią utworu i najbardziej emocjonalną. Brakowało tutaj jakiegoś bridge'u, który by popchnął piosenkę w jeszcze bardziej emocjonalny rollercoaster. Bardzo "niepilotowa" piosenka i słychać tutaj styl znany u NF'a.
W połowie piosenki zaczyna się dziać magia i towarzyszą temu niesamowite emocje, potęgowane przez przygnębiający tekst. Dawno nie popłakałem się na piosence pilotów.
Solidne intro do albumu, ale nie tak świetna ogółem piosenka co Jumpsuit i HDS. Instrumental wprowadzający do utworu i throwback do tekstu Bandito robią robotę.