Typowy hiphopowy album z tych lat. Nic nowego, spoko się w miarę słucha, ale nic nie wnosi.
Psychorap:
Trochę story tellingu, trochę przemyśleń i klimat a'la mózg schizofrenika. Ten album się nigdy nie zestarzeję, bo jest czymś innym i czymś co wyprzedzało swoje czasy.
Przyjemne bity, wokal i przede wszystkim arcyważne teksty, obrazujące nam nasze życie - jako jednostki - jako źródło wszelkiego istnienia i że po nas nikogo nie ma. Powinniśmy czerpać z życia co najważniejsze i nie oglądać się za bardzo, bo i tak jesteśmy chwilą. Autentycznie miałem ciary słuchając tego
W tym artyście drzemią pokładu potencjału. Pierwsze 4 utwory są mocne, zwłaszcza "RYK", artysta nie gryzie się w język, potrafi uzewnętrznić się negatywne emocje, dzięki czemu część słuchaczy będzie się mogła z nim utożsamić. Jest nadzieja na próbę zmienienia postrzegania pewnych spraw, które są w Polsce pomijanie. Jednakże kolejne utwory - poza może WTF - już nie są takie dobre, a featy w postaci Białasa, Nikosia i Moczko psują mi ten ... read more
Tak zwana księga mądrości i pewnych wartości.
Bardzo się cieszę, że powstała taka oldschoolowa płyta z przekazem.
sextape taki mech, ale MUSZĘ TO WYKRZYCZEĆ!! Toż to odwołanie do Kalibru 44 i jeszcze w super stylu.
Bardzo piękny, emocjonalny numer. Trudno dobrać jakieś porządne słowa, zwłaszcza że utwór jest ukazaniem cierpienia artysty jakie przyrządził mu jego własny Ojciec. Pamiętajmy również, że to nie jest pełen obraz, tylko dziurka od klucza i nie widzimy całokształtu.
Rozumiem, że kawałek powstał do radia i do standardów mainstreamu, ale nie pasuje mi to do ogólnej charakterystyki Que. Nie siada mi ten popowo-dziecinny styl.
Jakoś ten Mozil mi nie za bardzo siada. Ale reszta jest jak najbardziej dobra i uświadamiająca realia Państwa z tysiącami bóstw.
Kawałek - jak dla mnie - do pominięcia, jeśli chodzi o odsłuch całego albumu. Nie siada mi.
DOJEBANE!
Trudno innym słów użyć, kiedy Quebonafide uszył nam tak prze genialny kawałek. Tyle nawiązań, tyle różnych styli rapowania, tyle zabawy i przede wszystkim pierwiastek szaleństwa Kuby. Ten kawałek nie wnosi nic do życia, ale czy wszystko musi wnosić?
Dzięki reedycji utwór "Marsz, marsz" stał się przyjemniejszy. Tak to w sumie wszystko prawie tak samo brzmi (czyściej po prostu). Miły gest połączony z zastrzykiem gotówki...
Czekam na nowości.
Lanek na tym albumie pokazuję, że jest topowym producentem Polski. Co do Białasa to wiem, że w tym Artyście jest potencjał do pisania wartościowych i przede wszystkim dobrych lirycznie tekstów. Niestety na tej płycie zbytnio tego nie ma. Jest tu bardziej zabawa i luz, ale w moim odczuciu w cringowym tego wydaniu.